Marketplace kojarzy się zwykle z Allegro, Amazonem albo platformą budowaną od początku dla wielu niezależnych sprzedawców.
Ale jest jeszcze inny model. Marketplace można też dołożyć do istniejącego sklepu internetowego.
Firma nadal sprzedaje własny asortyment, korzysta z własnego magazynu i realizuje swoje zamówienia. Jednocześnie dopuszcza do katalogu zewnętrznych partnerów, którzy mogą sprzedawać własny towar pod tą samą platformą.
Dzięki temu sklep może rozszerzać ofertę bez konieczności kupowania każdego produktu na własny magazyn.
Jest to sfera gdzie agencje stosują tonę korporacyjnego żargonu, jednak da się to wyjaśnić prostszymi słowami, czego podejmuję się w tym artykule.
Marketplace obok własnego sklepu
Wyobraźmy sobie sklep sportowy, który sprzedaje buty do biegania, odzież, rowery i sprzęt fitness.
Towar jest wcześniej kupowany od producentów lub dystrybutorów, trafia do magazynu, a po złożeniu zamówienia sklep sam realizuje wysyłkę.
Wraz z rozwojem katalogu coraz większa część pieniędzy zostaje zamrożona w zapasie. Wejście w nową kategorię oznacza kolejne zamówienia u dostawców, więcej produktów do magazynowania i ryzyko, że część asortymentu będzie sprzedawała się wolniej niż zakładano.
W tym miejscu można rozszerzyć sklep o marketplace.
Część produktów nadal pochodzi z własnego magazynu, część może być oferowana przez zewnętrznych partnerów. Partner utrzymuje swój stock i realizuje zamówienie, a produkt znajduje się w katalogu obok własnego asortymentu.
Klient korzysta z tej samej strony, wyszukiwarki, kategorii i procesu zakupowego. Przy produkcie widzi jedynie informację o tym, kto jest jego sprzedawcą i kto odpowiada za wysyłkę.
Jeśli korzystałeś z Decathlon.pl, prawdopodobnie już widziałeś ten model. Część produktów sprzedaje sam Decathlon, inne są oferowane przez zewnętrznych sprzedawców marketplace.
Jeden produkt, kilka ofert
Ten sam wariant produktu może być dostępny z kilku źródeł.
Załóżmy, że sklep sprzedaje konkretny model butów do biegania. Rozmiar 44 właśnie skończył się we własnym magazynie, ale ten sam wariant posiada na stanie jeden z partnerów.
Produkt nie musi wtedy znikać ze sprzedaży. System może wyświetlić ofertę partnera i przekazać mu zamówienie do realizacji.
Karta produktu może być jedna, zmieniają się tylko oferty przypisane do niej przez poszczególnych sprzedawców. Ten sam produkt może być oferowany jednocześnie przez sklep i kilku partnerów. Każda oferta ma własną cenę, dostępność, czas realizacji i warunki dostawy.
System może automatycznie zdecydować, która oferta będzie domyślna. Własny magazyn może mieć pierwszeństwo, jeżeli produkt jest dostępny, a po wyczerpaniu własnego zapasu sprzedaż może zostać przejęta przez partnera. Platforma może również zastosować Buy Box i automatycznie wybierać ofertę pokazywaną jako główna.
Nowe kategorie bez pełnego zatowarowania magazynu
Ten sam sklep sportowy może chcieć rozszerzyć działalność o trekking.
Przy klasycznym modelu trzeba wybrać produkty, zamówić je wcześniej od dostawców i zatowarować magazyn. Dopiero później można sprawdzić, jak duże jest rzeczywiste zainteresowanie klientów.
Do platformy można zaprosić firmy, które już posiadają taki asortyment i własne zaplecze logistyczne. Ich produkty trafiają do katalogu, partnerzy utrzymują inventory i realizują swoją część zamówień, a platforma zarabia na prowizji lub innym ustalonym modelu rozliczeń. Pozwala to sprawdzić zainteresowanie nową kategorią, zanim firma zdecyduje się inwestować we własny zapas.
Zakres swobody sprzedawców zależy od zasad ustalonych przez operatora. Operator może zdecydować, kto zostaje dopuszczony, jakie marki i kategorie mogą być sprzedawane oraz czy nowe produkty wymagają wcześniejszego zatwierdzenia.
Można również stworzyć centralny katalog produktów i pozwolić partnerom jedynie dodawać własne oferty do istniejących pozycji. W takim przypadku karta produktu pozostaje pod kontrolą platformy, a sprzedawca zarządza głównie ceną, dostępnością i realizacją.
Klient nie powinien widzieć złożoności całego systemu
Od strony klienta taki sklep powinien działać podobnie jak zwykły e-commerce.
Przy produkcie najważniejsze są cena, dostępność, przewidywany termin dostawy oraz informacja o sprzedawcy. Nie ma potrzeby pokazywania klientowi, z jakiego systemu pochodzi stock albo ile lokalizacji magazynowych posiada partner.
Klient może zobaczyć ofertę za 449 zł z wysyłką w 24 godziny od konkretnego sprzedawcy, a niżej pozostałe dostępne oferty. Cała logika wyboru magazynu, rezerwacji i źródła stocku pozostaje po stronie systemu.

Schemat jednego produktu dostępnego w kilku ofertach, od sklepu oraz zewnętrznych sprzedawców marketplace.
Jeden koszyk, kilku sprzedawców
Koszyk może zawierać produkty należące do kilku różnych sprzedawców.
Klient może jednocześnie kupić buty z magazynu sklepu, zegarek od jednego partnera i akcesoria od kolejnego. Z jego perspektywy nadal może być to jeden proces zakupowy.
Po stronie backendu zamówienie trzeba rozdzielić pomiędzy sprzedawców. Każdy z nich powinien otrzymać wyłącznie swoją część zamówienia i dane potrzebne do realizacji. System musi zachować informacje o wszystkich częściach, ich wysyłkach, płatnościach, prowizjach i ewentualnych zwrotach.
Jeżeli klient zwraca tylko zegarek, zwrot dotyczy konkretnego sprzedawcy i konkretnej części zamówienia. Pozostałe produkty mogą być już dostarczone albo nadal znajdować się w transporcie.
Takie przypadki trzeba uwzględnić w architekturze od początku. Samo przypisanie sprzedawcy do produktu nie wystarcza do obsługi marketplace.
Inventory w marketplace
W zwykłym sklepie stan magazynowy jest stosunkowo prosty. Produkt lub wariant posiada określoną ilość dostępną w magazynie.
W marketplace ten sam produkt może mieć kilka ofert, a każda z nich może korzystać z innego źródła inventory. Jeden partner może prowadzić własny sklep na Shopify, drugi na WooCommerce, kolejny korzystać z ERP, a mniejszy sprzedawca zarządzać stockiem bezpośrednio w panelu.
Każda oferta powinna mieć jedno główne źródło stanu magazynowego. Jeśli dla danego sprzedawcy jest nim Shopify, system synchronizuje tę wartość zamiast prowadzić drugi niezależny stan.
Jeżeli sprzedawca sprzeda produkt we własnym Shopify, platforma również musi dostać tę informację. Inaczej może próbować sprzedać sztukę, której partner już nie posiada.
Webhooki przekazują zmiany szybko, a okresowa synchronizacja pozwala wykryć rozjazdy po błędzie API albo niedostarczonym zdarzeniu.
Jak nie spowolnić storefrontu
Storefront nie potrzebuje całej struktury magazynów i rezerwacji. Do wyświetlenia produktu wystarczy informacja o dostępności, cenie, sprzedawcy i czasie wysyłki. Storefront może korzystać z przygotowanych wcześniej danych o dostępności. Podczas składania zamówienia system sprawdza aktualny stock ponownie i tworzy rezerwację. Dzięki temu dwie osoby mogą zobaczyć ostatnią sztukę produktu, ale tylko jedna będzie mogła ją faktycznie kupić.
Inventory z perspektywy sprzedawcy
Przy większych sprzedawcach ręczna edycja każdego produktu szybko przestaje mieć rację bytu.
Firma posiadająca kilka tysięcy SKU potrzebuje wyszukiwania po SKU, zbiorczej edycji stanów, importu oraz synchronizacji ze swoim obecnym systemem.
Jeżeli inventory jest pobierane z Shopify albo ERP, panel służy przede wszystkim do kontroli synchronizacji. Sprzedawca powinien widzieć aktualny stan, błędy synchronizacji i czas ostatniej aktualizacji. Mniejszy sprzedawca może nadal zarządzać stanem ręcznie. Oba przypadki mogą działać w ramach tej samej platformy.
To Ty decydujesz, kto może sprzedawać
Własny marketplace daje operatorowi kontrolę nad tym, kto może sprzedawać i jakie produkty pojawiają się w katalogu.
Decathlon selekcjonuje partnerów swojego marketplace i określa wymagania związane z realizacją zamówień i obsługą klienta.
Podobne zasady można zastosować we własnym sklepie. Część firm może zacząć od kilku istniejących dostawców i stopniowo rozszerzać ich liczbę. Nowe produkty mogą wymagać moderacji, a wybrane marki lub kategorie mogą być dostępne tylko dla określonych partnerów.
Wiele platform marketplace działa jako zamknięta sieć zaakceptowanych partnerów. Dla istniejącego sklepu często jest to bardziej naturalny model niż otwarta rejestracja sprzedawców.
Kto musi wysyłać towar?
Zalando łączy kilka modeli współpracy z markami. W klasycznym wholesale kupuje produkty od marek i zarządza ich dalszą sprzedażą. W Partner Program produkty mogą być sprzedawane przez partnerów bezpośrednio przez platformę, z własną logistyką albo z infrastruktury logistycznej Zalando.
Podobny model można zastosować w mniejszym e-commerce. Część zamówień jest realizowana z własnego magazynu, część przez sprzedawców. System musi po prostu wiedzieć, kto sprzedaje produkt, czyj jest stock i kto odpowiada za jego wysyłkę.
Dla kogo pasuje ten model?
Rozbudowa sklepu o marketplace jest szczególnie interesująca dla firm, które posiadają już klientów, ruch i relacje z dostawcami, ale chcą zwiększać katalog bez utrzymywania całego asortymentu we własnym magazynie.
Taki model łatwo wyobrazić sobie w sporcie, elektronice, częściach samochodowych czy specjalistycznym B2B. Wspólnym mianownikiem jest szeroki katalog, wielu dostawców i duży kapitał potrzebny do utrzymania pełnego zapasu.
Przy małym sklepie D2C sprzedającym kilkanaście własnych produktów dodatkowa warstwa może nie przynieść wystarczającej korzyści. Dochodzi obsługa sprzedawców, podział zamówień, synchronizacja stanów, rozliczenia i zwroty, więc model powinien odpowiadać na realny problem biznesowy.
Nie trzeba budować marketplace od zera
Istniejący sklep może zachować własny katalog, stock i dotychczasowy model sprzedaży, a obok niego uruchomić i wpiąć do sklepu oferty zewnętrznych partnerów.
W AppCrates buduję platformy marketplace na Medusa.js, zarówno jako samodzielne systemy multi-vendor, jak i jako rozszerzenia istniejących sklepów e-commerce. Przy rozszerzaniu istniejącego sklepu najwięcej pracy zwykle dotyczy katalogu ofert, inventory, podziału zamówień, fulfillmentu i synchronizacji z systemami sprzedawców. Architekturę trzeba dopasować do sposobu, w jaki firma faktycznie sprzedaje i realizuje zamówienia.
Takie rozwiązanie ma sporo sensu dla rosnących marek ale nie tylko. Nie trzeba osiągać magicznych wskaźników sprzedaży. Wystarczy chęć wejścia w nową gałąź handlu, bez inwestycji w towar i jego obsługi. Dlatego wbrew pozorom jest to rozwiązanie zarówno dla dużych graczy jak i mniejszych sklepów na rynku globalnym jak i lokalnym.


